logo uswps nazwa 3

Nauka i badania

Światło dzienne ujrzała właśnie publikacja „Policzone i policzeni! Artystki i artyści w Polsce”, pierwszy w powojennych dziejach kraju raport z badań, który wykazuje liczebność czynnego zawodowo środowiska artystycznego, a także przedstawia rozpoznanie sytuacji zawodowej i opinii tej grupy społecznej. Te pionierskie, szeroko zakrojone przedsięwzięcie i publikacja realnie wpłyną na polepszenie systemu wsparcia dla polskich artystów i tym samym staną się zaczynem zmian systemowych w polityce kulturalnej państwa.  

Prace przeprowadził kierowany przez prof. Dorotę Ilczuk zespół młodych badaczy skupionych w Centrum Badań nad Gospodarką Kreatywną Uniwersytetu SWPS.

Badania zostały zrealizowane na zlecenie Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina, koordynującego prace nad systemem uprawnień zawodowych artystów.

Policzeni – artyści, twórcy i wykonawcy

Jest to pierwsze w historii powojennej Polski badanie mające na celu oszacowanie wielkości środowiska artystycznego, z uwzględnieniem grup zawodowych związanych z branżami: sztuki wizualne, architektura, muzyka, teatr, taniec, film, literatura oraz twórczość ludowa

Zespół badawczy Centrum Badań nad Gospodarką Kreatywną Uniwersytetu SWPS pod kierownictwem prof. Doroty Ilczuk z pracochłonnym zadaniem przeprowadzenia szeroko zakrojonych badań szacowania liczebności artystów, twórców i wykonawców zmierzył się w 2018 r. Wcześniej nie przeprowadzono takich badań w żadnym ośrodku naukowym bądź statystycznym, mimo że przedstawiciele środowisk kultury i administracji wielokrotnie zgłaszali pilną potrzebę oszacowania liczebności artystów w Polsce.

Te badania wynikały przede wszystkim z realnego zapotrzebowania – bez znajomości liczebności środowiska niemożliwe jest obliczenie kosztów projektowanego systemu wsparcia dla artystów, a tym samym wprowadzenie systemowych zmian w polityce kulturalnej w Polsce. 

Dodatkowymi celami badania były m.in. pobudzanie aktywności środowiska w kwestii wprowadzania rozwiązań systemowych dotyczących wsparcia artystów oraz zdobycie szczegółowych danych, które pozwolą w systematyczny sposób analizować sytuację artystów, twórców i wykonawców w Polsce.

Było to trudne zadanie, jak zauważa prof. Dorota Ilczuk: – Byt artysty cechuje niepewność – metaforyczna i dosłowna. Jestem dumna, że – kapitalizując wyniki wieloletnich badań rynku pracy artystów i twórców – udało się zrealizować niezwykle trudne przedsięwzięcie oszacowania liczebności środowiska artystów zawodowych. Artystki i artyści w Polsce. Około 60 tys. osób. To nie jest duża grupa zawodowa. W potocznym wyobrażeniu artystów wydaje się być więcej. Wpływa na to powszechnie występujące w tej grupie zjawisko wielozawodowości, której współczynnik 2,5 oznacza, że grupa ta szacowana jest na około 2,5 raza większą, nawet na 150 tysięcy osób. Prawda, że to ciekawe? Jeśli chcecie się Państwo dowiedzieć więcej na temat tego, jak żyją i zarabiają polscy artyści, jak sami oceniają swoją sytuację i czy oczekują stworzenia systemu uprawnień związanych ze specyfiką pracy artystycznej, koniecznie przeczytajcie tę książkę – zachęca prof. Dorota Ilczuk.

Byt artysty cechuje niepewność – metaforyczna i dosłowna. Jestem dumna, że – kapitalizując wyniki wieloletnich badań rynku pracy artystów i twórców – udało się zrealizować niezwykle trudne przedsięwzięcie oszacowania liczebności środowiska artystów zawodowych. Jeśli chcecie się Państwo dowiedzieć więcej na temat tego, jak żyją i zarabiają polscy artyści, jak sami oceniają swoją sytuację i czy oczekują stworzenia systemu uprawnień związanych ze specyfiką pracy artystycznej, koniecznie przeczytajcie tę książkę.

prof. dr hab. Dorota Ilczuk, kierownik badania, Uniwersytet SWPS

Badania na szeroką skalę

W ciągu zaledwie kilku miesięcy 15-osobowy zespół badawczy pozyskał informacje o szacunkowej liczebności badanej grupy. Stało się to możliwe dzięki życzliwości ponad 600 podmiotów, spośród których 69 posłużyło za dostawców danych.

W swojej autorskiej metodzie szacowania badacze wykorzystali dane zbiorcze z instytucji państwowych, urzędów statystycznych, ze stowarzyszeń twórczych, branżowych związków zawodowych czy dane pochodzące z organizacji zbiorowego zarządzania. W branżach mniej zinstytucjonalizowanych zastosowano dodatkowo liczenie ręczne aktywnych twórców (np. agregacja danych z archiwów galerii sztuki w Polsce). Do współpracy zaproszono także ekspertów z różnych środowisk artystycznych, którzy wspierali zespół badawczy swoją wiedzą i pomagali w promocji badania i w krytycznej analizie pozyskanych danych.

Środowisko artystów niezwykle zmobilizowało się do udziału w badaniu, czyli wypełnieniu ankiety i rozpowszechnianiu jej. W okresie od 1 września do 10 listopada 2018 r. w badaniu wzięło udział aż 5019 artystów, twórców i wykonawców. Pytania wykorzystane w ankiecie dotyczyły m.in. doświadczenia zawodowego, proporcji dochodów z pracy twórczej, dochodów z pozostałych źródeł, form pracy, przynależności do organizacji branżowych, warunków wykonywania zawodu, opinii na temat propozycji związanych z tzw. statusem artysty. 

Z uwagi na specyficzną cechę badanej grupy, jaką jest wielozawodowość (łączenie zawodu artystycznego z pozaartystycznym czy wykonywanie wielu zawodów artystycznych), uzupełniono badanie ankietą CAWI, mającą na celu m.in. zweryfikowanie listy zawodów, rozpoznanie skali wielozawodowości i specyfiki sytuacji zawodowej tej grupy.

– Skala odzewu przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania – wyjaśnia Anna Karpińska, koordynatorka badania. – Dzięki tej niezwykłej mobilizacji dysponujemy dziś bardzo obszerną i szczegółową bazą danych. O jej wartości i unikatowości świadczy nie tylko uzyskanie odpowiedzi od dużej części całego środowiska, lecz także zrównoważone dotarcie geograficzne czy też reprezentacja różnych pokoleń artystów i twórców. Potencjał naszego zespołu – naukowców i artystów – przełożył się na realizację unikalnych badań, mających zastosowanie w praktyce. Oszacowanie liczebności środowiska artystów, twórców i wykonawców pozwoliło na ocenę kosztów proponowanych rozwiązań. Teraz czekamy na planowane na 2021 r. wdrożenie rozwiązań w formie „Ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego.

Przeczytaj raport 

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Uniwersytetu SWPS i Domu Wydawniczego ELIPSA (2020). Jej autorami są: prof. dr hab. Dorota Ilczuk, Ewa Gruszka-Dobrzyńska, dr Ziemowit Socha i Wojciech Hazanowicz. 

Przy badaniach pracował zespół z Centrum Badań nad Gospodarką Kreatywną Uniwersytetu SWPS w składzie:

  • Emilia Cholewicka, doktorantka, Uniwersytet SWPS
  • Ewa Gruszka-Dobrzyńska, Uniwersytet SWPS
  • Wojciech Hazanowicz, JM Poland, Polska Rada Muzyczna (koordynator procesu badawczego)
  • Michał Jabłoński, badacz niezależny
  • Anna Karpińska, CBnGK Uniwersytet SWPS (koordynatorka projektu)
  • Monika Makuch, studentka, Uniwersytet SWPS
  • Justyna Mencel, Instytut Badawczy IPC
  • Antoni Rosochacki, prawnik, Brothers in Arts
  • dr Ziemowit Socha, Instytut Badań Edukacyjnych, Wyższa Szkoła Bankowa w Toruniu
  • Krzysztof Sokołowski, student, Uniwersytet Mikołaja Kopernika
  • Dominika Stachniałek, badacz niezależny
  • Stanisław Trzciński, doktorant, Uniwersytet SWPS, STX Jamboree
  • Katarzyna Wierzbicka, badacz niezależny
  • Ewa Wysocka, badacz niezależny
  • Małgorzata Zwierzchowska, Royal Academy of Music, Londyn

Raport jest rozpowszechiony w otwartym dostępie, zapraszamy do zapoznania się z publikacją.

pdf icoPobierz: „Policzone i policzeni! Artystki i artyści w Polsce”

książka

 

Molo, Grand Hotel czy historyczne wille. Sopot to prestiżowa część Trójmiasta, miejsce atrakcyjne szczególnie dla osób o wysokim statusie materialnym. Czy to, jak odbieramy ten kurort, jest zgodne z rzeczywistością? Jak funkcjonują jego mieszkańcy? Dlaczego to miasto ludzi, którzy cenią postawy obywatelskie, samorządność czy ekologię? Zbadał to interdyscyplinarny zespół naukowców z Uniwersytetu SWPS.

Jak wyjaśnia prof. Mirosław Filiciak, Sopot jest atrakcyjny dla seniorów, osób dobrze wykształconych (blisko dwie trzecie Sopocian ma wyższe wykształcenie, a kilka tysięcy seniorów uczęszcza na Uniwersytet Trzeciego Wieku), zamożnych, o wysokich aspiracjach i potrzebach kulturalnych. Jest miastem dla ludzi, którzy zwracają uwagę na samorządność, ekologię czy gastronomię (w tym fair trade, slow food, dostępność kuchni wegetariańskiej i wegańskiej). Jest też, ze względu na swą markę i prestiż, miejscem atrakcyjnym dla ambitnych młodych, rozpoczynających w Trójmieście swoją (wymagającą wysokich kompetencji) karierę.

Zaangażowany Sopot

– Mieszkańcy Sopotu są aktywnymi obywatelami. Wysoka frekwencja wyborcza, zaangażowanie w działalność samorządu oraz szczególnie duży udział w działalność stowarzyszeń czy fundacji wskazują, że sopocianie są zainteresowani kształtowaniem rzeczywistości społecznej wokół siebie. O tej aktywności świadczy też – pośrednio – częstotliwość i popularność organizowanych w Trójmieście imprez masowych – opisuje prof. Mikołaj Cześnik.

Turystyfikacja

Sopot jest uznawany za prestiżowe miejsce ze względów historycznych oraz walorów przyrodniczych. Działalność i oferta kulturalna miasta stanowi o jego wysokiej pozycji na mapie Polski. Przyciąga turystów i kuracjuszy. Turystyka i usługi czasu wolnego stanowią ważne źródło dochodu wielu mieszkańców Sopotu i jedno z kół zamachowych miejskiej gospodarki. Jednak intensywny rozwój turystyki wywołuje zjawisko turystyfikacji (overtourism), a polega ono na tym, że miasto i jego popularne miejsca stają się przeludnione. Uciążliwe konsekwencje tego zjawiska to m.in.: trudność ze skorzystaniem oferty turystycznej, hałas, zanieczyszczenie ulic, wzrost cen, homogenizacja produktów i usług nastawionych na odwiedzających, niepożądane zachowanie turystów, brak mieszkań na wynajem, nielegalne hotele i hostele, a w końcu utrata charakteru i tożsamości miejsca, wyobcowanie mieszkańców w środowisku ich życia i gentryfikacja. Jednym z najbardziej dotkliwych skutków turystyfikacji jest zniszczenie lokalnego życia społecznego, rozbicie spójności społecznej. Dlatego działalność turystyczna Sopotu musi zacząć uwzględniać preferencje mieszkańców, szczególnie tych mniej zamożnych, oraz seniorów, których w mieście przybywa. 

Ekorozwiązania

Położenie geograficzne, urozmaicona rzeźba terenu, czyste powietrze i woda oraz wysoki stopień zalesienia decydują o wyjątkowym mikroklimacie Sopotu. Dzięki temu, a także obecności źródeł solankowych, miasto cieszy się statusem uzdrowiska i skutecznie przyciąga kuracjuszy.

Sopocianie są zadowoleni ze stanu środowiska w swojej okolicy, ale przed władzami miasta stają też wyzwania związane z problemami klimatycznymi: rośnie częstotliwość ekstremalnych zjawisk pogodowych i podnosi się poziom morza.

Mieszkańcy Sopotu są aktywnymi obywatelami. Wysoka frekwencja wyborcza, zaangażowanie w działalność samorządu oraz szczególnie duża chęć organizowania się w stowarzyszenia czy fundacje wskazują, że sopocianie są zainteresowani kształtowaniem rzeczywistości społecznej wokół siebie.

prof. Mikołaj Cześnik, politolog z Uniwersytetu SWPS

Czy warto tu zamieszkać?

Sopot może się pochwaalić niską stopą bezrobocia. Wynika to z dużej podaży pracy w samym mieście i okolicy. Sopot połączony jest z Gdańskiem i Gdynią, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Jego mieszkańcy korzystają m.in. z trójmiejskiego transportu publicznego czy oczyszczalni ścieków, a miasto ponosi ogromne koszty tych rozwiązań. Problemem jest również dostępność mieszkań. Ich niewielka liczba na rynku wynika z polityki prowadzonej w latach dziewięćdziesiątych (ich znaczną część sprzedano lokatorom), a do tego w Sopocie nie prowadzi się wielu inwestycji, stąd liczba oddawanych do użytku mieszkań i domów jest niewielka. Z kolei nieruchomości na rynku wtórnym są bardzo drogie.

Coraz więcej starszych mieszkańców i obciążenie demograficzne

Sopot to coraz „starsza” aglomeracja, a ponadto wyludnia się. Ten proces zaczął się dekady temu. Sopot jest miastem o wysokim wskaźniku obciążenia demograficznego, co oznacza, że rośnie niedobór rąk do pracy. Młodzi nie chcą lub nie mogą osiedlać się w Sopocie i po 2004 r. atrakcyjnym rozwiązaniem była dla nich m.in. migracja zagraniczna. Ten ogólny trend zaznaczył się w całym Trójmieście. Po 2007 r. fala migracji zaczęła opadać (w Gdyni i Gdańsku wciąż opada), jednak Sopot od wielu lat notuje odpływ ludności.

Seniorzy stanowią dynamicznie rosnącą grupę mieszkańców miasta, co ma znaczenie dla jego rozwoju. Są oni świadomi swoich interesów, dobrze zorganizowani, a więc sprawni i sprawczy politycznie. Trendy demograficzne, jakie badacze zidentyfikowali w Sopocie, sugerują, że te zjawiska będą się w najbliższych latach nasilać. Dlatego plany rewitalizacji miasta biorą pod uwagę powszechną dostępność do usług i przestrzeni wspólnych, a także do lokalnego handlu czy transportu. Przykładem może być włączanie perspektywy międzypokoleniowej przy tworzeniu i renowacji parków, skwerów miejskich, placów zabaw i innych miejsc wypoczynku. 

Nad diagnozą pracował interdyscyplinarny zespół naukowców z Uniwersytetu SWPS: prof. Mikołaj Cześnik, politolog; prof. Mirosław Filiciak, kulturoznawca; prof. Karol Olejniczak, ekspert ds. polityk publicznych; prof. Michał Wenzel, socjolog; dr Radomir Matczak, ekspert ds. rozwoju regionalnego; Martyna Obarska, kulturoznawczyni; Wawrzyniec Smoczyński, analityk; Katarzyna Żukowska, psycholog, doktorant Daniel Matusiak.

Naukowcy i studenci z Uniwersytetu SWPS wspólnie z badaczami z Wuhan i Singapuru zbadali psychologiczny wpływ pandemii koronawirusa na Polaków oraz Chińczyków. Celem badania było porównanie oceny zdrowia psychicznego, poziomu lęku, depresji oraz zdrowia fizycznego mieszkańców obu krajów w trzecim tygodniu nastania sytuacji epidemicznej. Wyniki prac naukowców pokazały między innymi, że Polacy w dużo mniejszym stopniu niż Chińczycy akceptują chodzenie w maseczkach, a także, co ważne, że stosowanie ich przez całą społeczność może być związane z lepszą oceną własnego zdrowia psychicznego i fizycznego podczas pandemii COVID-19.

Badanie poziomu stresu, lęku, depresji i PTSD

Naukowcy z Wuhan i Singapuru zbadali psychologiczne skutki epidemii wśród mieszkańców Wuhan. Badanie przeprowadzili między 31 stycznia i 2 lutego 2020 r. (na próbie 1210 respondentów). Ze strony polskiej analogiczne badanie wykonał zespół z Uniwersytetu SWPS, dr hab. Agata Chudzicka-Czupała, prof. Uniwersytetu SWPS, dr hab. Damian Grabowski oraz studenci psychologii z Uniwersytetu SWPS w Katowicachmgr Katarzyna Adamusmgr Mateusz Hetnał. Badania odbyły się w tej samej fazie trwania epidemii, co w Chinach, czyli w jej trzecim tygodniu, od 22 do 26 marca 2020 r. (na próbie 1056 respondentów). Pierwszy przypadek zachorowania na COVID-19 w Polsce odnotowano 4 marca.

Wśród polskich respondentów wyniki wskazały na znacząco wyższy niż u grupy chińskiej poziom stresu, lęku i depresji. Jedynie objawy stresu pourazowego (PTSD) były nieco wyższe u Chińczyków.

Głównymi czynnikami ryzyka wystąpienia wspomnianych zaburzeń były takie sytuacje, jak: częstsze stosowanie środków zapobiegawczych, obawa przed bezrobociem, bycie na emeryturze, doświadczanie objawów fizycznych przypominających zakażenie wirusem COVID-19, odbycie związanej z tym konsultacji lekarskiej lub poddanie się testowi na obecność koronawirusa oraz długi czas przebywania w domu, w izolacji.

Jedną z przyczyn wystąpienia znacząco wyższego poziomu stresu, lęku i depresji u Polaków niż w grupie chińskiej mogła być również większa świadomość zagrożenia i wiedza na temat epidemii, trwającej już w innych krajach. Mieszkańcy chińskiego Wuhan, gdzie pandemia się rozpoczęła, w momencie przeprowadzania badania nie mieli informacji na temat koronawirusa, w przeciwieństwie do mieszkańców Polski, gdzie dotarł 2 miesiące później.

Maseczki ochronne – dlaczego nie do końca je akceptujemy?

W początkowej fazie pandemii COVID-19 chińskie władze zachęcały do noszenia maseczek, a polskie tego nie czyniły. Badanie ujawniło, że Polacy w znacząco niższym stopniu niż Chińczycy z Wuhan akceptują noszenie maseczek ochronnych. Ich używanie nie jest w Polsce tak popularne jak w krajach Azji, a zachęcanie do używania maseczek antysmogowych czy antypyłowych do ochrony osób zatrudnionych w górnictwie i przemyśle już wcześniej napotykało w naszym kraju na opór. Przed wybuchem pandemii noszenie maseczek ochronnych nie było stałą praktyką Polaków. Inaczej u mieszkańców wielu chińskich miast, których doświadczenia z epidemiami oraz potrzeba chronienia w ten sposób zdrowia własnego i innych ludzi jest inna niż u nas.

O tym, czy nosimy maseczki w czasie gdy odnotowuje się w kraju wiele zakażeń lub gdy rekomendują to władze państwowe, decydują również względy kulturowe. Polacy są najpewniej mniej zdyscyplinowani, a także w mniejszym stopniu nastawieni wspólnotowo niż Chińczycy. Przedstawiciele naszej nacji kojarzą też zamaskowane osoby z kimś, kto ma coś do ukrycia – np. z przestępcą czy terrorystą. Maseczkę może ewentualnie nosić lekarz dentysta lub chirurg, natomiast jej używanie przez każdego na ulicy nie jest dla nas naturalne. Do tego maseczka często bywa uważana za niewygodną lub zbędną.

Znaczenie noszenia maseczek ochronnych

Wyniki prac naukowców pokazały, że stosowanie maseczek może być znacząco związane z oceną własnego zdrowia psychicznego i fizycznego podczas pandemii COVID-19. Badacze wskazują również, że w Polsce potrzebna jest edukacja w tej sferze. Potwierdzono tym samym wagę właściwego korzystania ze środków ochrony, takich jak maseczka, oraz znaczenie rzetelnych informacji medycznych na temat profilaktyki, przekazywanych przez instytucje ochrony zdrowia.

Więcej o badaniu tutaj »