logo

logo uswps nazwa 3

Ludzie

Obywatelskie nieposłuszeństwo

Ktoś nie przychodzi na przesłuchanie w prokuraturze. Ktoś inny nie pojawia się przed komisją badającą decyzje reprywatyzacyjne. A ktoś jeszcze inny próbuje zablokować manifestację organizowaną na ulicach Warszawy. Co łączy te przypadki? Wszystkie tłumaczone są w podobny sposób. To „obywatelskie nieposłuszeństwo” – mówią autorzy poszczególnych decyzji. Co kryje się za tym hasłem? Jak można je rozumieć? I jakie są jego początki? O nieposłuszeństwie obywatelskim opowie politolog i dziennikarz dr Marcin Zaborski z Uniwersytetu SWPS.

Samo nieposłuszeństwo wobec władzy i niepodporządkowywanie się jej decyzjom jest oczywiście zjawiskiem znanym odkąd władza istnieje. Przykłady takich zachowań przynoszą zarówno przekazy historyczne, jak i literackie. Przez wieki toczyły się na ich temat dyskusje filozofów i teologów. Wielcy myśliciele rozprawiali o tym, czy zawsze należy słuchać władców i czy bezwzględnie trzeba respektować ich decyzje – nawet jeśli wydają się być niesprawiedliwe.

Osobą, do której odwołujemy się dzisiaj, mówiąc o obywatelskim nieposłuszeństwie, jest amerykański myśliciel – Henry David Thoreau. Żył w XIX wieku i uważał, że polityka prowadzona wówczas przez rząd Stanów Zjednoczonych jest niesprawiedliwa. Miał na myśli niewolnictwo i prowadzoną wtedy wojnę z Meksykiem. Nie tylko je krytykował, ale też w pewnym momencie odmówił płacenia podatków. Nie przekonała go do tego nawet wizyta poborcy podatkowego; trafił więc do więzienia. Nie był w nim długo, bo został „wykupiony”, ale noc spędzona w celi skłoniła go do napisania tekstu, w którym tłumaczył swój opór wobec rządu. Esej ten zyskał później tytuł „Obywatelskie nieposłuszeństwo” (Civil Disobedience).

Thoreau [...] pisał, że najpierw należy być człowiekiem, a dopiero potem obywatelem. Przekonywał, że dobry obywatel musi kierować się własnym sumieniem i nie może z niego nigdy rezygnować. A już na pewno nie może oddawać władzy nad swoim sumieniem przedstawicielom władzy, bo jeśli to zrobi, pozbawi się swojego człowieczeństwa i stanie się bezwolną maszyną.

Thoreau tłumaczył w nim, dlaczego wolał trafić do więziennej celi niż uregulować zaległości podatkowe. Pisał, że najpierw należy być człowiekiem, a dopiero potem obywatelem. Przekonywał, że dobry obywatel musi kierować się własnym sumieniem i nie może z niego nigdy rezygnować. A już na pewno nie może oddawać władzy nad swoim sumieniem przedstawicielom władzy, bo jeśli to zrobi, pozbawi się swojego człowieczeństwa i stanie się bezwolną maszyną. Amerykański myśliciel, postawiony przed wyborem: sprawiedliwość czy posłuszeństwo wobec prawa? – stawiał na tę pierwszą wartość. Podkreślał przy tym, że taki akt nieposłuszeństwa nie ma być związany z przemocą. Do takiego rozumienia sprzeciwu wobec władzy odwoływali się później na przykład Mahatma Gandhi czy Martin Luther King Jr., upominający się o prawa obywatelskie i nawołujący do pokojowej walki z rasizmem i uprzedzeniami.

Czym więc jest obywatelskie nieposłuszeństwo? Dochodzi do niego, gdy ktoś w jawny sposób łamie obowiązujące przepisy albo nie podporządkowuje się decyzjom władzy i robi to, żeby pokojowo zaprotestować przeciwko – dostrzeganej przez niego – niesprawiedliwości. Przy czym – owa niesprawiedliwość jest na tyle jaskrawa, że nie da się jej – według protestujących – dłużej znosić i tolerować. Protest taki traktowany jest jako swoista ostateczność, to znaczy, że podejmowany jest, gdy inne środki zawiodły. Ci, którzy decydują się na ten ruch, zakładają, że będą osądzeni i w konsekwencji mogą stracić wolność.

Gdy o kategorii obywatelskiego nieposłuszeństwa dyskutują prawnicy czy politolodzy, spierają się między innymi o jego konsekwencje. Przeciwnicy tej formy protestu przekonują, że to droga do anarchii i podkopywanie autorytetu prawa. Namawiają do szukania innych sposobów wpływania na rząd i nakłaniania go do zmiany polityki. Zwolennicy myśli H.D. Thoreau odpowiadają, że jeśli władza tworzy niesprawiedliwe prawo, to sama ograbia je z autorytetu. Nie może więc oczekiwać, że obywatele temu prawu bezwzględnie się podporządkują.

Co ważne – spór ten nie jest tylko abstrakcyjną dyskusją akademicką. Argumenty obu stron spotykają się dzisiaj na salach rozpraw sądowych, gdzie sędziowie analizują konkretne przypadki opisywane właśnie jako „obywatelskie nieposłuszeństwo”.

 

someone

O autorze

dr Marcin Zaborski – Politolog, dziennikarz. Zajmuje się komunikowaniem społecznym i politycznym, polityką wobec przeszłości i kulturą pamięci, a także stosunkami polsko-niemieckimi. Naukowo interesuje się mediami i pamięcią społeczną. Przez kilkanaście lat związany z Programem Trzecim Polskiego Radia, gdzie prowadził programy „Biuro myśli znalezionych” oraz „Salon polityczny Trójki”. Obecnie pracuje w RMF FM. Autor książki „Biuro myśli znalezionych” (2013). Na Uniwersytecie SWPS prowadzi dziennikarski warsztat radiowy, konwersatorium dziennikarskie, retorykę i erystykę, stylistykę praktyczną oraz zajęcia z opinii publicznej.

podobne artykuły

Dlaczego nie wyciągamy wniosków z historii? – debata

in Ludzie

by Redakcja Uniwersytetu SWPS

„Tylko głupiec potyka się o ten sam kamień" – mówi arabskie przysłowie. Ludzka skłonność do…

Lifestyle znaczy strategia na życie

in Ludzie

by Wojciech Józef Burszta

Styl życia stał się strategią życiową i ramą dla wyborów konsumenckich. Nie wystarczy już jedynie…

Wielka wolność w małym domku

in Kultura

by Anna Warso

Ostatni zwrot w stronę prostego życia, propagowany przez orędowników the tiny house movement, jest prawdopodobnie…

kanały

zobacz też

Zapraszamy na webinar z Martą Szarejko i Patrycją Pustkowiak