sz logo

logo uswps nazwa 3

Czy tradycyjna edukacja kształci liderów? – Przemysław Staroń (Nauczyciel Roku 2018)

Jedni uczniowie świetnie odnajdują się w samorządzie uczniowskim, drudzy w drużynach sportowych. Przewodzą, organizują, wychodzą poza schemat i zachęcają innych, by zrobili to samo. Liderzy – potrzebni jak nigdy. Czy tradycyjna edukacja pomaga uczniom rozwijać w sobie cechy przywódcze? – odpowiedzi szukamy razem z Przemysławem Staroniem, psychologiem, kulturoznawcą, Nauczycielem Roku 2018.

Ewa Pluta: Ustalmy najpierw pojęcia. Kim jest dla pana lider?

Przemysław Staroń: Lider to osoba, która potrafi wziąć sprawy w swoje ręce. Nie trzeba go przekonywać do działania. Naturalnie ustawia się w pierwszej linii i jest gotowy do boju. Ale nie robi tego sam. Potrafi przekonać innych, żeby podążali za nim i z nim. Robi to w sposób naturalny i niewymuszony – lider tak po prostu ma.

Jak wielu uczniów przejawia cechy przywódcze?

Z moich obserwacji wynika, że w każdej klasie jest kilkoro uczniów, których wyróżniają kompetencje przywódcze. One mogą przejawiać się w różnych obszarach, na przykład jedni świetnie odnajdują się w samorządzie uczniowskim, drudzy w drużynach sportowych. Inni nie pełnią żadnych funkcji, ale widać, że mają niesamowity wpływ na ludzi. Takie wrodzone cechy przywódcze nie muszą się jednak ujawniać na etapie edukacji szkolnej. 

To z pewnością zależy od warunków, jakie panują w szkole. Co sprzyja rozwijaniu cech przywódczych?

Wiele zależy od tego, kogo uczniowie spotkają na swojej drodze. To inni ludzie nas inspirują. Kontakt z liderem z prawdziwego zdarzenia może być szalenie motywujący dla młodej osoby. W sytuacji idealnej mógłby to być nauczyciel, jednak w tej profesji nie jest łatwo o kompetencje lidera. Rzeczywiście część osób je przejawia, ale niekoniecznie są one właściwie rozwijane, ponieważ nie ma systemowego wsparcia superwizyjnego dla nauczycieli. Poza tym, to, na jakiego nauczyciela trafi młody człowiek, zależy od przypadku. Dlatego proces nauczania powinien być zorganizowany tak, żeby w sposób świadomy rozwijać kompetencje przywódcze u wszystkich uczniów. To oznacza, że trzeba stwarzać im warunki, w których mogliby przekonać się także, że bycie liderem to nie jest ich bajka. Dobrze się czują na drugim planie, i nie ma w tym nic złego.

Wybierzmy się na wycieczkę do idealnego świata, w którym proces edukacyjny jest świadomy i przemyślany. Gdzie liczy się nie tylko wiedza, jaką uczeń powinien zdobyć, lecz także jego rozwój osobisty. Co się dzieje w tym świecie?

Mogę sobie wyobrazić, że w tym świecie uczniowie rozwijają kompetencje intrapersonalne: samoświadomość, niezależność, wewnętrzne poczucie kontroli, samoakceptację. Samowiedza jest kluczowa, ponieważ jest metakompetencją. Dzięki niej uczniowie, którzy dopiero odkrywają w sobie cechy przywódcze, mogą stwierdzić, czy lepiej czują się w roli lidera w mniej formalnej, niewielkiej grupie, czy może na odwrót – w licznej i formalnej.

Nie można też zapominać o kompetencjach interpersonalnych. Część z nich dotyczy bezpośrednich, bliskich relacji z drugim człowiekiem, a część to szersze kompetencje społeczne. Umiejętność nawiązywania relacji i pracy w grupie jest kluczowa dla każdego, nie tylko dla lidera. Szkoła nie przykłada jednak wagi do tych umiejętności, nie uczy ich wykorzystywać w praktyce. 

Polska szkoła, oczywiście w rozumieniu systemowym, zabija wolność. Jest więzieniem. Nie pokazuje uczniowi, że to on jest odpowiedzialny za swój proces uczenia się. Do nauki jest motywowany zewnętrznie, o motywację wewnętrzną się nie dba. Uczeń z trudnościami czy tzw. problematyczny dostaje karę.

Załóżmy, że jakimś cudem uczeń zdobędzie te umiejętności. Inna sprawa, czy będzie miał świadomość, w jakich obszarach można je zastosować. 

To kolejna kwestia. Posiadanie kompetencji lidera wcale nie oznacza, że należy wybrać studia MBA. Edukacja powinna uświadamiać, że lider to nie jest profesja, lecz pewna dyspozycja w nas samych, która może się ujawniać w różnych obszarach życia. Kiedy byłem licealistą, poważnie zastanawiałem się nad studiami polonistycznymi. Wtedy tato zapytał mnie, co stoi za moim wyborem. Uświadomiłem sobie, że literatura fascynuje mnie ze względu na ludzkie historie, które dzięki niej poznaję. Czyli najważniejszy nie jest dla mnie tekst, ale człowiek. Zrozumiałem, że to człowiek od zawsze stanowił centrum moich zainteresowań. Psychologia, którą ostatecznie wybrałem, stała się dla mnie doskonałą trampoliną do kolejnych studiów – interdyscyplinarnych, łączących kulturoznawstwo, filozofię, religioznawstwo i historię sztuki. Rolą edukacji powinno być więc uświadomienie uczniów, jak określone zainteresowania i umiejętności mogą rozwijać w różnych obszarach.

To by oznaczało, że uczniowie powinni mieć wolność – wyboru, eksperymentowania. Szkoła powinna stwarzać im przestrzeń zarówno do odnoszenia zwycięstw, jak i ponoszenia porażek. Tak wykuwają się liderzy. Czy to się dzieje? 

Rzeczywiście liderzy mogą rozwijać swoje kompetencje tylko w przestrzeni wolności. Polska szkoła, oczywiście w rozumieniu systemowym, zabija wolność. Jest więzieniem. Nie pokazuje uczniowi, że to on jest odpowiedzialny za swój proces uczenia się. Do nauki jest motywowany zewnętrznie, o motywację wewnętrzną się nie dba. Uczeń z trudnościami czy tzw. problematyczny dostaje karę. Od początku przekonuje się on, że wiedza jest niefajna, że nie możliwości wyboru i samostanowienia. Z czasem zaczyna traktować szkołę jako zło konieczne. Tak powstaje mentalna klatka. Dodatkowo uczeń dostaje przekaz, że ma się uczyć, ale bez wyjaśnienia po co. I jeszcze ta absurdalna ocena z zachowania. Uczeń może robić fantastyczne rzeczy, być aktywny, angażować innych w życie szkoły. Nie dostanie jednak wzorowej oceny z zachowania, jeśli opuszcza godziny lekcyjne. Albo się spóźnia. Żeby dostać wzorową ocenę z zachowania, często nie należy mieć żadnych spóźnień. Czyli uczeń dostaje informację, że musi być idealny. To nie ma nic wspólnego z realnym życiem.

Bardzo często kojarzy się dobre zachowanie z byciem bezproblemowym. Grzecznym, miłym i potulnym. Aktywność szkolna – tak, tylko wciąż symbolicznie oznacza ona klepanie wierszyków na akademiach. Tymczasem jest wielu uczniów, którzy nie wpisują się w ten schemat, a których roznosi energia. Zamiast ją przekierować na działanie, wmawia się im, że to z nimi jest problem, a nie z polską edukacją. A potulni, milusi, ugrzecznieni ludzie ostatecznie robią krzywdę samym sobie. Tak jak w książce obrazkowej „Grzeczna” Gro Dahle i Sveina Nyhusa – dziewczynka była tak grzeczna, pilna i śliczna, że w końcu zniknęła. Młodzi ludzie, którzy wychodzą poza schemat, często są niezwykle twórczy i w dorosłości robią świetne rzeczy. Jeśli nie dostają jednak – a tak się dzieje – wsparcia w systemowej szkole, bardzo często idą w życie z traumą. Jest to tym bardziej przykre, że polska młodzież ma duży potencjał. Gdybyśmy postawili na dobrą edukację systemową i zaczęli ten potencjał wydobywać i rozwijać, bylibyśmy nie tyle drugą Finlandią, co pierwszą Polską. 

Mówi pan o działaniu. To domena liderów. 

Lider dostrzega wartość działania. Widzi, że dzięki jego aktywności rzeczywistość zmienia się w pożądanym kierunku. Szkoła natomiast nie docenia wartości działania. Uczeń ma dobrze napisać pracę klasową, wykonać z góry narzucone zadanie. Czy nie lepiej, żeby wziął udział w grupowym projekcie i swoje umiejętności przećwiczył w praktyce? Kiedyś wprowadzono innowację w ramach rekrutacji do szkoły średniej. Można było dostać punkty np. za wolontariat. Wspaniale. Tylko diabeł tkwi w szczegółach: liczba punktów za wolontariat stanowiła i stanowi ok. 10 proc., pozostałe 90 proc. to punkty za testy. Do młodych ludzi płynie więc komunikat: fajnie, że coś tam robisz, ale to testy są najważniejsze. Szkoda tylko, że życie polega na działaniu, a nie zdawaniu testów.

Podobno ograniczenia paradoksalnie sprzyjają rozwojowi kreatywności. 

Człowiek, który ląduje na bezludnej wyspie, prawdopodobnie też nauczy się podstawowych umiejętności zapewniających mu przeżycie. Ale czy nie miałby lepszego startu, gdyby korzystał z dostępnej już bazy? Gdyby nie musiał o wszystko walczyć? Podobnie jest z uczniami. Mimo niekorzystnych warunków wielu z nich zdobywa przywódcze umiejętności.

Lider musi być kreatywny. To oznacza umiejętność przyjmowania różnych perspektyw i dostrzegania rozmaitych rozwiązań. W ogóle kreatywność to jedna z fundamentalnych kompetencji potrzebnych człowiekowi do życia w dzisiejszym świecie. Tymczasem badania, które wśród uczniów gimnazjów przeprowadziła prof. Dorota Turska z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, nie napawają optymizmem. Po pierwsze poziom kreatywności wśród prymusów gimnazjalnych jest bardzo niski. Po drugie oni wcale nie uznają kreatywności za wartość. W ich przekonaniu ona nic im nie daje. Ani paska, ani wzorowej oceny z zachowania.

Prof. Andrzej K. Koźmiński w wywiadzie udzielonym Instytutowi Obywatelskiemu powiedział, że „liderami zostają często ludzie edukacyjnego marginesu”. Co pan na to?

Niestety muszę się zgodzić z profesorem. Podam przykład. Na studiach miałem zajęcia z psychologii ogólnej. Nasz wykładowca raz powiedział: „Możecie walczyć o piątki, w porządku. Tylko pamiętajcie o tym, że jak skupicie się wyłącznie na dobrych ocenach i wysokiej średniej, to pierwszy przypadek w pracy obnaży, jak wielu rzeczy nie wiecie”. On nie sugerował, że nie warto się uczyć, ale że jest to niewystarczające. Młody człowiek zbyt często skupia się na osiągnięciu tzw. sukcesu szkolnego, nie zwracając uwagi na rzeczy naprawdę ważne. Jak on może rozwijać w sobie kompetencje lidera, jeśli jego celem jest zaliczenie przedmiotów, co najczęściej wiąże się z wkuwaniem określonych treści? 

Każdy człowiek jest cudem i emanuje wewnętrznym pięknem. Chodzi wyłącznie o to, że wszelkie zachowania związane z dostosowywaniem się do systemu są przez system wzmacniane, a to, co świadczy o transgresji systemowych schematów, jest napiętnowane.

Na przywództwo składają się doświadczenia życiowe i czynniki osobowościowe. Silne osobowości nie są mile widziane w polskiej szkole. Bo to nie są grzeczne dzieci, które w ogóle nie pyskują. One są zadziorne, stawiają trudne pytania, wychodzą poza szkolny schemat. Nie zawsze ich zachowania są dobrze przyjmowane przez nauczycieli i innych uczniów. Często są odrzucani, naznaczani piętnem problematycznych czy wręcz trudnych. To oni jednak mają największą szansę zdobywać różnorodne doświadczenia życiowe, nawiązywać relacje z osobami z różnych środowisk, a nie ich koledzy i koleżanki, którzy nie widzą świata poza książką. Dzięki temu „będą umieć w ludzi”, jak mówi młodzież. Później nie zaskoczy ich byle problem. Nie będą się zastanawiać, w którym podręczniku znajduje się rozwiązanie, lecz odwołają się do swoich doświadczeń i umiejętności poszukiwania rozwiązań – czy to w dysertacjach naukowych, czy w kolorowych czasopismach z kiosku. Będą widzieć problem z wielu perspektyw i dostrzegać takie aspekty, które dla wielu są niewidoczne.

To nie jest krytyka tych, którzy nie są zadziorni, nieschematyczni, lecz grzeczni i dużo się uczą. Każdy człowiek jest cudem i emanuje wewnętrznym pięknem. Chodzi wyłącznie o to, że wszelkie zachowania związane z dostosowywaniem się do systemu są przez system wzmacniane, a to, co świadczy o transgresji systemowych schematów, jest napiętnowane. Poza tym pamiętajmy o różnicach pojęciowych. Bycie grzecznym a bycie ugrzecznionym, bycie życzliwym a bycie nieasertywnym, łamanie norm etycznych a łamanie absurdalnych norm zwyczajowych – to nie to samo. 

Zaczynam się zastanawiać, co pan robi w szkole, skoro jest w niej tak źle. 

Świadomie wszedłem do edukacji jako dekonstruktor. Kropla drąży skałę. Moją misją jest zniszczyć ten anachroniczny system. Oczywiście przesadzam, bo jednak więcej buduję, niż niszczę, ale niezmiennie cieszy mnie, gdy nawet odrobinę podgryzam istniejący stan rzeczy.

Co tracimy, nie promując w szkole cech przywódczych? Co ja tracę, pan traci, co społeczeństwo traci?

Społeczeństwo nie jest kreatywne, na czym traci każdy z jego członków, bo życie staje się uboższe. Nie potrafimy rozwiązywać problemów i patrzeć na nie z różnych perspektyw. Zaczynamy odstawać od innych. Nie potrafimy przyjmować zmian, które są częścią rzeczywistości. Wolimy je negować albo przymykać oko – może samo minie, przejdzie bokiem. Kryzys uchodźczy, zmiany modelu rodziny, konsekwencje zmian klimatu – realne problemy, których nie tylko nie jesteśmy w stanie zrozumieć. My nie mamy pomysłu na to, jak je rozwiązać. Brakuje nam też autentycznych liderów w polityce.

Czyli nie jest dobrze. Wyobraźmy sobie jednak, że zakłada pan gabinet terapeutyczny, do którego zgłasza się na leczenie polska edukacja. Narzeka, że nie jest w stanie wykształcić liderów. Co pan jej doradzi?

Powiedziałbym jej, żeby była jak Feniks: najpierw się spaliła, a potem powstała z popiołów. Gorzkie żarty na bok. Nie ma jednej recepty. Warto zastanowić się jednak, co jest istotą edukacji i od tego zacząć proces jej uzdrawiania. Moja odpowiedź brzmi: towarzyszenie młodemu człowiekowi w uczeniu się siebie, drugiego człowieka i otaczającego świata. Trzeba zapewnić mu narzędzia, dzięki którym będzie umiał się odnaleźć w rzeczywistości. Chodzi o konkretne metaumiejętności, które ja nazywam „insygniami przyszłości”: uczenia się, krytycznego i kreatywnego myślenia, komunikacji ze sobą i z innymi. A już najważniejsze jest budowanie edukacji opartej na relacjach. W takich warunkach rodzą się autentyczni liderzy, na czym korzystają wszyscy: ja, pani, całe społeczeństwo. Najważniejsze jednak: nie wolno nam tracić nadziei. Bo jak ostatnio na Spotkaniu Ludzi Myślących w Sopocie przypomniała nasza 95-letnia Zakonniczka Feniksa, Ela Tatarkiewicz-Skrzyńska, nadzieja nie umiera nigdy. Dlatego kończę i wracam do pracy. Za chwilę na wizytę wpada polska edukacja [śmiech].

Anna Morawska

Przemysław Staroń – psycholog i kulturoznawca. W pracy zawodowej umiejętnie łączy dwa obszary swojej specjalizacji – jako kulturoznawca pracuje w II LO im. Bolesława Chrobrego w Sopocie, gdzie uczy etyki, filozofii oraz wiedzy o kulturze, a jako psycholog – w Zakładzie Psychologii Wspomagania Rozwoju SWPS, Sopockim Uniwersytecie Trzeciego Wieku i Centrum Rozwoju Jump. Otrzymał tytuł Nauczyciela Roku 2018.

 

Najnowsze artykuły

Kanały

Zobacz także

strefa psyche strefa designu strefa prawa strefa kultur logo
Zapraszamy na webinar „Psychologia cen – jak wpływać na decyzje zakupowe?”